wtorek, 22 sierpnia 2017

Nowa informacja

Dokładnej daty nie znam, ale gdzieś w maju odszedł od nas Chrumyś <3 . Obie świnki chorowały w tym samym czasie, Sherlock miał problemy z trzustką, Chrumek z jelitami. W końcu jego organizm nie wytrzymał, moja mama, która była z nim na jego ostatniej wizycie u weterynarza, podjęła decyzję o jego uśpieniu. Żałujemy, że nie przeprowadziliśmy sekcji zwłok, ale aby to było możliwe, trzeba byłoby przewieść świnkę do weterynarza, u którego leczyły się obie świnki dr Ziętka. Gdy dr był nieobecny, jeździliśmy ze świnkami do dr Różańskiej, świetnego weterynarza i chirurga od zwierząt. To ona podcinała zęby Sherlusiowi, gdy zaszła taka potrzeba (Sherlock miał coś w pyszczku, co nie pozwalało mu jeść, sprawiając mu ból. Gdy świnka nie je, zaczyna mieć problemy z innymi narządami, bo stare jedzenie przepycha nowe. Nie ścierał on zębów należycie, m.i.n na sianku, przez co zęby mu przerastały i krąg się zamykał).  Doktor Różańska przeprowadzała ostatnio operację jednemu z kotów mojej cioci, Fryderyce (znanej zresztą jako Fredzia). Teraz Sherlock ma się już dobrze, dostaje tabletki z enzymami trzustkowymi dla zwierząt ( stosowanej również u psów, więc świniak dostaje 1/4 tabletki). Jest kochaną świnią. W czerwcu, razem z mamą pojechałam do Warszawy (z Lublina) po Rożka, też od Pastuszka. Rożek wygląda jak mała kapibara; jest świnką krótkowłosą i jest cały czarny, co dodatkowo to podkreśla. Ma też czarne pazurki, dlatego na początku, żeby nie ryzykować, pazurki obetnie mu weterynarz; chyba będę musiała sama pojechać.
 Z tego co rozpoznaję na zdjęciu, pochodzi ono jeszcze chyba z czerwca, czy lipca, bo teraz wybieg wygląda nieco inaczej. Rożek jest wiercipiętą i rozbójnikiem i początkowo nie mógł usiedzieć na miejscu. Chwilami stawało się to niemal niebezpieczne. Rożek "odziedziczył" wiele cech Chrumynia; też zachowuje się jak chomik, ucieka. Gdyby się zastanowić, na pewno by się coś jeszcze znalazło. Jednak jednego nie można im zarzucić; Rożkowi i Sherlockowi czasami zdarza się leżeć koło siebie. Teraz Rożek już się trochę oswoił. W sumie jedyne, przed czym jeszcze ma opory to "podejście do człowieka" :), gdy leżymy na wybiegu, zwłaszcza w nowym miejscu. A tak to jest luz.  Ten post jest pozbawiony wielu szczegółów, zabawnych historii i dosyć poplątany, bo wszystko jest rozpisane w jednym miejscu, ale może .. stworzę z tego kilka oddzielnych postów i historii. Cała ta sprawa jest jednak dla mnie trudna.

Wierzę, że Chrumyś biega sobie teraz w świńskim niebie skubiąc trawkę ze świńską gromadką rozbójników. <3






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz