Długo nie pisałam....
Znalazłam notatki, które kiedyś napisałam.
To historia świńskich początków...
Pojechałam do sklepu zoologicznego.Już dawno oglądaliśmy świnki morskie na wystawach.
Ale tym razem moi rodzice powiedzieli,że bierzemy.
Sprzedawca dawał mi je po kolej na ręce.
Świnie się bały, ja też byłam zestresowana i w końcu upuściłam prosia.
Ale jeden ze świnków wskoczył na moje kolana i się przytulił.
Wiedziałam, że to właśnie ten
Wybrałyśmy klatkę, ściółke, sianko, karmę i poidło.
Dostałam prośka w tekturowym pudełku.
Już dawno marzyłam o śwince i już wcześniej wymyśliłam jej imię
chrumek, świnek
Delikatnie trzymałam prosia na kolanach jak wiozłyśmy go samochodem.
W domu położyłam pudełko na kanapie.
Chrumek nieśmiało siedział w pudełku.
Włożyłyśmy go z pudełkiem do klatki.
Po dłuższym czasie wyszedł i zaczął wcinać sianko.
A propos muszę im dołożyć sianka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz